Zeus „Jest Super”
Czyli Król Olimpu z Łodzi

9 października 2015 był dla fanów Łódzkiego rapera Kamila Rutkowskiego datą wyjątkową. Wtedy właśnie światło dzienne ujrzała siódma solówka Zeusa, wydana nakładem Step Records. Płyta wyjątkowo konkretna, zwięzła, zrobiona z polotem, inna niż większość sztampowych produkcji „młodych” raperów.

Przyznam, że kiedy płyta przybyła do redakcji zagranicznym gołębiem pocztowym w stylu „DHL”, czy jakąś inną tego typu „Siódemką” zrobiliśmy ogólną burzę mózgów na temat „kto co recenzuje”. W głębi duszy błagałem, żeby nie trafił mi się Zeus, gdyż nie miałem z nim styczności, a moje nastawienie do tego typu graczy jest co najwyżej średnie. Trafił się jednak i jeśli już o trafianiu mowa, to Kamil wbił się na sam koniec mojej kolejki płyt do recenzji. Wydawało mi się to dla niego idealnym miejscem. Zrobiłem w ten sposób największy błąd jaki tylko mogłem popełnić, gdyż płyta „Jest Super” po samym odpaleniu zjadła wszystkie braggi , newschoole i inne podgatunki, które przewijały się ostatnio w moich głośnikach. Do rzeczy:

Od strony muzyczno – producenckiej
Za bity odpowiedzialni są Zeus oraz Rogini. Od pierwszego do ostatniego kawałka słychać, że podkłady są zrobione tak jak autor sobie tego życzył: delikatne jak w przypadku „Domku w górach” czy mocniejsze jak w utworze „Zgłupiej”. Całość płyty pod względem dźwiękowym współgra ze sobą idealnie. Mimo iż nie są to „typowe” brzmienia (nie pachną Compton czy nawet Brooklynem), są inne, wyjątkowe, z naleciałościami disco i muzyki klubowej. Generalnie bity są oryginalne, jednym się spodobają, innym nie, ale radzę spojrzeć na nie trochę szerzej, bo mają w sobie moc.
Od strony merytorycznej
O ile płyta niekoniecznie musi się podobać pod względem samych bitów, o tyle tematy, które Zeus zawarł w tekstach sprawiły, że szczękę zbierałem z ziemi przez dłuższą chwilę. Płyta jest raczej światopoglądowa, pełna spostrzeżeń, dotykająca wielu problemów obecnego świata. Zeus nie ogranicza się tylko do spraw odległych nam, ale także do tych, które widzimy we własnym otoczeniu. Każdy kawałek mówi o czymś innym i nie sposób wyróżnić tu jakichkolwiek z nich. Większość utworów jest na wysokim poziomie i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Praktycznie wszystkie numery mogłyby być singlami, nie ma tu żadnej „zapchaj dziury” wrzuconej, żeby dopiąć album.
Od strony technicznej nie ma tu wielkich „fajerwerków”, jednak wszystko jest wypośrodkowane i zrobione z wyczuciem, idealnie komponujące się z podkładem . Jest solidna Zeusowa składnia, której bardzo przyjemnie się słucha.
Na osobny akapit zasługuje Justyna Kuśmierczyk, która gościnnie wystąpiła na czterech kawałkach z płyty, mianowicie :”Orinoko flow”, „Zgłupiej”, „Panteon”, „Yoshimitsu”.
Idealnie wpasowała się w klimat płyty, jest z pewnością wartością dodatnią dla tej produkcji. Refreny, które Justyna położyła na to CD są mistrzostwem świata.

Podsumowując, Zeus dał nam płytę kompletną, dla bardziej wymagających słuchaczy; jak już wcześniej podkreślałem każdy jednak znajdzie w niej coś dla siebie. Jest to pierwsza płyta w tym roku, o której mogę śmiało powiedzieć, że polecam każdemu słuchaczowi, nie ważne, czy chcesz się odprężyć, czy szukasz motywacji, czy miałeś lepszy dzień w pracy, czy gorszy. Jeśli szukasz niesztampowej i dobrej technicznie płyty z konkretnym przekazem, to ten album jest właśnie dla Ciebie. Nie ważne, czy jesteś fanem Zeusa, czy też nie, ta płyta powinna znaleźć się na Twojej półce.

Do płyty powstały cztery teledyski :”Będziemy dziećmi” ,”Zgłupiej” ,”ODP. 2″ ,”Siewca”

Płytę można zamówić TUTAJ

Komentarze

Komentarz