„Dwie Strony Świata” od Steel Banging, czyli prawdziwy West Coast w polskim wydaniu!

 

Białostockich producentów zawsze postrzegałem nie jako typowych „artystów”, ale bardziej jako „solidnych rzemieślników”, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego określenia. Jeśli Kriso lub Gaca zabierali się za jakiekolwiek produkcje (m. in. na krążki NON Koneksji, solówki Lukasyno i Egona, Drużyny Mistrzów) od razu wiedziałem, że będzie sztos. Tym razem beatmakerzy zrobili duży krok do przodu i stworzyli dwupłytowy album, na którym czołówka raperów polskiej sceny łączy siły z kalifornijskimi MC.

 

W działalności producentów najbardziej lubię ich konkretne podejście do tematu. Wystarczy, posłuchać Intro i od razu wiadomo czego można spodziewać się po płycie „Dwie Strony Świata”. Kriso i Gaca stworzyli na ten album typowo West Coast’owe brzmienia. W takim klimacie najlepiej odnajdą się słuchacze, którzy lubią trochę „pogrzebać” w klasyce i ulicznym rapie. Nie ma tutaj miejsca na eksperymenty i kombinacje z innymi gatunkami. Producenci serwują nam esencję tego, co jest najlepsze w muzyce rap – wyraziste podkłady przesiąknięte głębokimi bębnami z domieszką smyczków, klawiszy i piszczałek. Poziom instrumentali jest niezwykle wysoki i równy. Świetne wrażenie zrobiły na mnie przede wszystkim beaty do kawałków:

„Gra pozorów” – spokojny podkład, przy którym można się zrelaksować i odpłynąć

„Steel Banging” – ciekawy, nieco mroczny i niepokojący klimat, w którym aż czuć „brud” amerykańskich ulic;

„We ride” –  bujający i rytmiczny track, idealny na koncert i do auta;

 

Solidne podkłady dały pełne pole do popisu zarówno dla MC’s ze Stanów jak i dla tych z Polski. Według mnie szczególnie dobrze w klimacie West Coast odnaleźli się Mes, Lukasyno , WSRH i dwóch reprezentantów typowo „ulicznego rapu”, czyli Żary i Nizioł. Nieźle wypadli też Ero, Siwers i Bob One w kawałku „Pomocna dłoń”. Nie oszukujmy się – prawdziwymi mistrzami West Coastu okazali się Peja i Śliwa. Reprezentanci Terrorymu udowodnili, że ich muzyczne korzenie są daleko w Ameryce i świetnie odnajdują się w klimacie produkcji Steel Banging.

Jeśli chodzi o drugą część płyty, to szczególnie do gustu przypadły mi kawałki „Get blown” (Dawg, Smilone) i „Thug mundo” (Mr. Yosie Locote, Triste De Nemesis, Lucky13). Według mnie to jedne z najbardziej charakterystycznych i ciekawych numerów z CD oznaczonego numerem 2.

Niestety nieco poniżej moich oczekiwań wypadło kilku raperów. Przede wszystkim zawiodłem się na Sobocie – mam wrażenie, że szczeciński MC zbyt luźno podszedł do kawałka, co dało strasznie nienaturalny efekt. Pomimo sympatii wobec KaeNa (wynikającej z niesamowitej energii na koncertach), jego występu także nie mogę zaliczyć do udanych. Dawid przeładował swoje zwrotki i w wielu miejscach „zapomniał” o rymach. Kali wspólnie HipoToniĄ dali wersy, które w moim odczuciu są kompletnie bez wyrazu; po zakończeniu kawałka w ogóle nie pamięta się o czym nawijali MC’s.

Większość osób zaangażowanych w tworzenie tego materiału wykonała dobrą robotę. Zaproszeni goście zrobili co do nich należy (oczywiście jedni lepiej, drudzy gorzej). Gospodarze krążka wykonali kawał dobrej roboty i nie podlega to żadnym dyskusjom. O ile wielbiciele klasyki będą bardzo zadowoleni z tego albumu, o tyle słuchacze bardziej „postępowi” mogą być rozczarowani. Obawiam się, że oczekiwania stawiane obecnie muzykom są na tyle wysokie, że płyta „Dwie Strony Świata” zostanie odebrana przez część środowiska tylko jako „poprawna”. Każdy sam rozliczy ten album, ale moim zdaniem Kriso i Gaca spisali się na medal robiąc coś mocno niesztampowego. Od redakcji Rap-klip wielki szacun za płytę i życzenia kolejnych tak dobrych produkcji!

Płytę można zamówić TUTAJ

Komentarze

Komentarz