„Jakie życie taki rap!”

Jesteśmy świeżo po premierze najnowszej solówki Peji, jednej z najbardziej wyczekiwanych płyt tego roku. Tym razem promocja wyglądała nieco inaczej niż w przypadku poprzednich albumów poznańskiego rapera. Zamiast zajawek ze studia czy promomixu w sieci przedpremierowo pojawiło się kilka teledysków. Klipy zaostrzyły apetyt słuchaczy i zwiastowały naprawdę dobry longplay – w klasycznym stylu, bez zbędnych kombinacji. Postać Ryszarda Andrzejewskiego jak zwykle budzi sporo emocji. Przy okazji premiery nowego albumu nasuwa się też kilka pytań. Kim po wielu latach stał się Peja? Jaki jest album „Książe aka. Slumilioner”?

Peja przeszedł w życiu osobistym i artystycznym wiele etapów. Każdy z nich znalazł odzwierciedlenie w jego solówkach i płytach Slums Attack. Obojętnie czy Onomato zaliczał „moralny upadek” czy balował na „grubej imprze” – zawsze był prawdziwy i miał coś konkretnego do powiedzenia. Na swoim nowym solo również jest autentyczny, ale łatwo się zorientować, że w jego życiu nastąpiły duże zmiany. Warto więc zacząć słuchać tego albumu od ostatniego kawałka. Dlaczego? To właśnie „Trudny dzieciak 2” uświadomi Wam jak dużo się zmieniło w życiu Rycha. Dzięki nowej płycie poznajemy go przede wszystkim jako dojrzałego artystę i odpowiedzialnego człowieka („Codzienne refleksje”, „Raplajf”). Raper potrafił poukładać i uporządkować swoje życie osobiste, a postać Charliego P. chyba już na zawsze ustąpiła miejsca Ryszardowi. Peja udowadnia nam też, że jest na bieżąco z wydarzeniami ostatnich miesięcy i jak zwykle, bez owijania w bawełnę, mówi co go drażni („No future”). Jednocześnie reprezentant Slums Attack nie zapomina o bujających, ostrzejszych kawałkach, typowo na koncerty („PRR”, „Braggabałagan”). Największym plusem jest jednak to, że Peja ma świadomość samego siebie jako rapera, swojej wartości i wysokiej pozycji w świecie polskiego hip-hopu („Know How”, „Sukces”). Dzięki temu kilkoma wersami może rozstawić hater’ów po kątach i pokazać kto jest prawdziwym graczem w tej branży („Defekt mózgu”).

Płyta „Książe aka. Slumilioner” nie byłaby taka sama, gdyby nie inni artyści, którzy mieli swój udział w powstawania krążka.
Wspólne utwory Rycha i Glacy to niemal tradycja. Już od kawałka „Jeden taki dzień” to colabo zawsze przynosi dobre rezultaty. Tym razem wokalista My Riot dograł świetny, klimatyczny refren do utworu „Martwa Muzyka”. Propsy również dla Bezczela za niezłą zwrotkę gościnną.
Z kolei udział Kroolika w kawałku „Back in the Days” to także dobry pomysł. Chociaż nie jestem fanem jego wokalu, to ten występ zaliczam do udanych. Jego refren bardzo dobrze komponuje się z opowieścią Rycha o swoim dzieciństwie i wczesnej młodości.
Zdecydowanie największą gwiazdą spośród gości jest raper AZ, który wsparł Peję w numerze „No surrender”. To już kolejna wielka postać zza oceanu (po Onyxie i Masta Ace), z którą Rychu nawiązał owocną współpracę.
Oprócz nich swoje zwrotki dograli też m. in. JacktheRipper ,RDW ,De2s, Toony, Azyl, JerutheDamaja, Gandzior, Greckoe, Śliwa,Dono . Każdy z nich ma swój własny, nie podrabialny styl, co bardzo urozmaica album.

Stworzeniem podkładów zajął się duet White House. Laska i Magiera mają wszystko co jest potrzebne w tej działalności – producencki sznyt, doświadczenie i głowy pełne pomysłów. Kolejny raz w tym roku (po najnowszym Kodexie i reedycji projektu Poeci) zaznaczają swoją pozycję na polskiej scenie. Chociaż tym razem są postaciami drugoplanowymi , to nie sposób ich nie docenić. Instrumentale od White House są jak zwykle dopracowane pod każdym względem i idealnie oddają klimat płyty.
Dwa lata temu, po premierze przyzwoitego albumu Slums Attack – „CNO2”, mimo wszystko miałem mieszane uczucia. Z tyłu głowy pojawiła się myśl, że Peja będzie bazował na tym co osiągnął dotychczas, a jego kolejne produkcje będą „tylko” dobre. Moje obawy okazały się niesłuszne i zaryzykuję stwierdzenie, że tegoroczna płyta to jeden z najlepszych albumów w dorobku Rycha. „Książe aka. Slumilioner” to kumulacja wieloletniego doświadczenia, przeżyć i umiejętności Peji i dlatego będzie jednym z głównych kandydatów do miana albumu roku 2014.

Płytę można zamówić TUTAJ

Komentarze

Komentarz