1549424_1416454461944357_1546126867_nJako słuchacz pierwszy raz cieszyłem się, że frekwencja na koncercie nie dopisała. Garstka łącznie ok 25-30 osób, które zjawiły się tego dnia w „Dołku” na pewno nie żałowała swojej decyzji o przyjściu do klubu. Jak się później okazało „kameralna” impreza zebrała tylko najbardziej oddanych i świadomych fanów. Rover i Mam Na Imię Aleksander dali razem koncert, który na maxa rozruszał ludzi pod sceną. Połączony, wspólny występ okazał się dobrą zagrywką ze strony MC’s z dwóch względów:

-część fanów przyszła wyłącznie dla Rovera, a część (w tym także ja) tylko dla występu Aleksandra

-artyści wchodzili na scenę już dosyć późno, po długich występach supportowych

Dzięki temu, że Aleksander i Rover grali swoje numery na zmianę, w koncert zaangażowali się wszyscy słuchacze (niezależnie od tego, który raper jest im bliższy). Ponadto taki sposób grania był dla wielu zaskoczeniem i dawał pole do popisu dla poczucia humoru MC’s, którzy podczas zmieniania się na scenie nie żałowali dowcipów i zabawnych tekstów. Do tego dochodzi kwestia czasu – główny występ rozpoczął się dosyć późno i fani pomimo swojej wytrwałości byli już wyraźnie zmęczeni oczekiwaniem na Rovera i Aleksa. MC’s nawinęli swoje sztandarowe numery. Aleksander skupił się na tych ze swojej ostatniej płyty „Nie mów o mnie źle” i zagrał takie numery jak „Tlen”, „Znamy się” czy „Muszę zrobić to sam” ; Rover natomiast nawinął między innymi „Surrealizm”, „Konfesjonał” i „Mów do mnie”. Obaj raperzy mogą pochwalić się świetnym kontaktem z publicznością, czego dowodem jest chociażby wykonanie numeru zamykającego koncert – MC’s zaprosili na scenę i możliwie jak najbliżej niej wszystkich uczestników wydarzenia. Nie było „gwiazdorzenia”, wszyscy mogli poczuć się jak równy z równym podczas koncertu, przed nim i od razu po; raperzy dla każdego znaleźli chwilę na rozmowę czy wspólną fotkę.

Przed Roverem i Aleksandrem mieli szansę zaprezentować się mniej znani gracze:

-Gostek, Teli, Klapek Mojżesza – młodzi MC’s, którzy dali radę pomimo widocznego braku obycia koncertowego; ich występ nie był porywający, jednak na pewno wielu zachęcił do późniejszego zapoznania się z ich nagrywkami

-Elciak – raper, który według opinii lokalnych słuchaczy zaliczył spory progres

-Swayze – MC i producent z Gdańska; próbował sił w trapach i bangerach, jednak podczas występu w Malborku pokazał, że to trueschool jest jego mocną stroną; koniecznie trzeba zaznaczyć, że sam jest autorem części swoich podkładów, które brzmią naprawdę dobrze

Ogólne wrażenie po koncercie? Oby więcej takich imprez. Dwóch świetnych artystów i niesamowity klimat. Mamy nadzieję, że Rover i Mam Na imię Aleksander zagrają w Malborku jeszcze nie raz.

Komentarze

Komentarz