Otrzymaliśmy do przesłuchania kolejny krążek wydany nakładem PRO REC. Tym razem dawkę mocnego, konkretnego rapu serwuje nam reprezentant rzeszowskiej sceny – Pluto. Jaki jest album „Projekt Wilcze Zmysły”?

 

Bez wątpienia jest to produkcja spójna i utrzymana w niezłym klimacie. Zadziorne i bezkompromisowe teksty (np. w „Południowy Szaman) to znak rozpoznawczy Pluta. Reprezentant NSH bez ściemy mówi o wszystkim co mu się nie podoba – nie zostawia suchej nitki na politykach, społeczniakach i pozerach („Przyczyny Nerwicy”, „Styl życia”). W mocnym przekazie łatwo wyczuć przywiązanie rapera do bliskich mu ludzi i swoich rodzinnych stron. Już sama nazwa albumu i przewijające się w kawałkach wycie wilków to dowód na to jak ważne dla Plauta są okolice Bieszczad. MC na swoim koncie ma już sporo kawałków i na pewno nie jest żółtodziobem. Jego rapowy sznyt przejawia się w swobodnym operowaniu słowem, dobrym flow, ciekawych porównaniach oraz odniesieniach  do kina, sportu i ważnych spraw społecznych.

Całość albumu to klasyczny rap na bujających beatach z tłustymi bębnami. Naszym zdaniem najlepszymi kawałkami na płycie są numery „Jestem Sobą” i „Powiedz Prawdę”. Gościnnie w tych trackach udzielili się Endi, Bobek, Dziki i SLW, którzy tak samo jak Pluto nawinęli bardzo dobre wersy. „Koncertowym wymiataczem” na pewno stanie się kawałek „Miasto Dźwięku” – chwytliwy refren i bujający beat to największe plusy tego numeru. Podkłady wyprodukowali BTN i Billa, którzy dobrze wywiązali się ze swojego zadania tworząc bardzo dobre instrumentale.

Rap, który dostajemy od Pluta jest potrzebny na polskiej scenie. Nie ma tutaj zbędnych kombinacji i muzycznych eksperymentów Jest za to szczery, ostry przekaz, który daje mnóstwo energii podczas odsłuchu w domu, w aucie i na zapewne też na koncertach. Oby więcej takich płyt. Elo!

Płytę można zamówić TUTAJ

Komentarze

Komentarz