Jesteśmy miesiąc po premierze materiału „Orchestra”, który jest zupełnie inny niż „Utopia”. Drugi album producencki Marcina Pawłowskiego, to płyta pełna kontrastów. Niestety w tym wypadku nie jest to zaleta.
Muzycznie Pawbeats robi to do czego przyzwyczaił nas na innych produkcjach – momentami jest bardziej symfonicznie, innym razem gitarowo. Są podkłady wyważone i stonowane, ale nie brakuje też aranżacji w szybszym tempie. Gdyby skupić się wyłącznie na instrumentalach można odnieść wrażenie, że Marcin jeszcze definiuje siebie jako producenta. Z jednej strony potrafi stworzyć dojrzały instrumental jak ten do utworu „Miłość”, a z drugiej serwuje słuchaczom przeładowany, wręcz dziecinny „Anioły x Demony”. Zaproszenie niektórych gości do udziału w projekcie to prawdziwy strzał w dziesiątkę; udział innych to niestety strzał w stopę. Trochę boli to, że na jednym albumie Marcin zestawił tak dobry, przemyślany pod każdym względem kawałek jak „Sign” z asłuchalnym i infantylnym „Stójka czy parter?”. Ogromne brawa należą się duetowi Natalia Nykiel/Mr J Medeiros; o duecie z drugiego wymienionego kawałka lepiej nie wspominać.
Miłym zaskoczeniem jest występ Justyny Steczkowskiej. „Dziewczyna Szamana” nie zgrywa divy operowej tylko ubogaca utwór „Afekt” delikatnym wokalem. O ile VNM i Kękę zaliczyli całkiem niezłe gościny, o tyle „wielebny Tau” jest technicznie świetny, ale przy tym nieznośnie monotematyczny. Z kolei Kartky i Mama Selita mogliby nagrać wspólną płytę dla ludzi rozchwianych emocjonalnie. Dla odmiany świetnie słucha się numeru „Refugee”, gdzie wokalnie udzielili się Robert Cichy i Monika Borzym.
Pawbeats ze swoim talentem mógłby stać się drugim Hansem Zimmerem albo „przynajmniej” Smolikiem. To jest ten czas kiedy Marcin musi się na coś zdecydować: błądzić pomiędzy bezpłciowymi kawałkami ze słabymi wokalistami czy współpracować wyłącznie z najlepszymi artystami. Miejmy nadzieję, że wybierze tę drugą opcję.

Nasza ocena: 3,5 / 6
Data wydania: 29.02.2016
Wytwórnia: Step Records

Komentarze

Komentarz