plyta-maxim-blaze-reszty-nie-trzeba-gratisDo grona największych zajawkowiczów w polskim hip-hopie, czyli Aloha Entertainment, dołączył nowy skład. Maxim i Blaze to dwóch typów, którzy stylowo odbiegają od Procentee i spółki. Czy ich twórczość zostanie szerszej zauważona dzięki najnowszej płycie „Reszty nie trzeba”?
Białostocki duet płynie na nieco mocniejszych beatach niż np. Echinacea czy Numer Raz, którzy również są związani z Aloha. Otwierające album „Łapiemy za sztandar” to świetny zastrzyk energii z pewną i twardą nawijką. Track dopełnia świetny sampel z „Ante up” M.O.P. Nie będę ukrywał, że jestem wielkim fanem żeńskich wokali w produkcjach hip-hopowych. Na płycie „Reszty nie trzeba” znalazłem dwa takie numery:

„Pamiętam” z udziałem Kasi Garłukiewicz 

„Lepsze dni”, gdzie refren wykonała Carrie. 

Osobiście wolę drugi z nich ze względu na bardziej laidback’owy klimat i przyjemny, delikatny wokal Carrie, Numer „Pamiętam” też z pewnością znajdzie dużą grupę zwolenników. Kasia dała niezły popis umiejętności wokalnych- wspólnie z Maximem i Blazem stworzyli numer z dużym powerem.
W swoich tekstach Maxim i Blaze nie ograniczają się w żaden sposób, nie są monotematyczni. Przez cały album naprzemiennie przewijają się kawałki o lżejszej tematyce jak np. „Nikt z nas nie jest święty” (track imprezowy, rytmiczny beat i niezły refren w wykonaniu ABR), ale nie brakuje numerów o poważniejszym wydźwięku np. „Momenty” – kawałek „o tym co było i o tym co jest teraz” (cytując Peję). MC’s dowodzą swojej wszechstronności – mamy typowy flow, nie brakuje też przyspieszeń i śpiewanych refrenów. Tytułowy numer „Reszty nie trzeba” to z kolei mocny zestaw skills’ów i punchline’ów na ciekawym podkładzie.
Jeśli już mowa o beatach, to najlepszym określeniem jest różnorodność. Jest kilka bardziej klasycznych produkcji (np. „Nawet kiedy pada deszcz”, „Never give up” z gościną Ciry), ale nie brakuje też modnych ostatnio elektronicznych, softowych podkładów („Ostatni raz”, „Za tych co nie mogą”). Duże brawa należą się przede wszystkim producentowi o ksywce Nightmare, którego beaty zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Za resztę podkładów odpowiedzialni są Starq, Welon, Poszwixxx i sam Blaze (jest autorem muzyki do trzech kawałków).
Cały album jest dla mnie dużym zaskoczeniem, głównie ze względu na odmienność od pozostałych albumów, do których przyzwyczaiła mnie Aloha. „Reszty nie trzeba” brzmi dobrze, a podczas odsłuchu czas płynie szybko. Uważam, że płyta zasługuje na uznanie i jest szansa, że Maxim i Blaze zrobią trochę zamieszania na polskiej scenie. Dzięki twórczości duetu może skorzystać również Aloha Entertainment i stać się wytwórnią bardziej rozpoznawalną niż do tej pory.

Płytę można zamówić TUTAJ

Autor Mateusz.N

Komentarze

Komentarz