Tego albumu nie można słuchać na odpierdol. Trzeba się skupić, bo płyta duetu Małach / Rufuz przy pobieżnym odsłuchu może brzmieć przeciętnie. Pozornie: jest kawałek o wspomnieniach, o miłości, o życiu na osiedlach, czyli standardowo nic nowego, nic szczególnego. Wystarczy jednak odrobina koncentracji i i wsłuchania się w teksty, żeby wyrobić sobie dobre zdanie na temat „Oryginału”.
Małach i Rufuz nawijają konkretnie i z sensem. Jak sami mówią w kawałku Nie dbam nie ma „rapu o rapie”; doskonale wiedzą co chcą przekazać i czego oczekują od słuchaczy (Recenzje zostawić osiedlom, elo! ; Dla tych mądrych i kumatych – dzięki, Dla tych co wkręcają się w tekst, a nie tylko w dźwięki).
Mocną stroną albumu jest na pewno szata bitowa. Podkłady są z najwyższej półki i nie powinno to dziwić, skoro za ich produkcję są odpowiedzialni tacy spece jak np. O.S.T.R., Sir Michu czy Ybeat. Szczególnie spodobał mi się właśnie ten autorstwa Ostrowskiego (track Między nami z gościnnym udziałem Hadesa); bit jest spokojny i klimatyczny, ale flow Małach, Rufuza i Hadesa dodaje mu mocy. Bardzo dobry, mocny i charakterystyczny podkład zrobił również sam Małach do kawałka Tam gdzie. Małach swoje producenckie umiejętności zaprezentował również w numerze Z nadzieją; tutaj gościnnie udzielił się Bonus RPK, który co prawda nie jest moim ulubieńcem, ale akurat w tym tracku dało się go słuchać.
Do najlepszych kawałków na płycie zaliczam przede wszystkim:

Nie dbam – nawijka o tym jak trzymać równowagę w życiu i mieć dystans do spraw, które mają na nas zły wpływ; do tego gościna Hinola na poziomie (Polska Wersja ciągle jest na fali)

Pojebało ich – fajny, energiczny numer, typowo do bujania ludźmi pod sceną na koncertach

Niepewny grunt – tekst o tym, ile wysiłku trzeba włożyć w pracę muzyka

99 – podróż w przeszłość do „analogowych” czasów i pierwszych hip-hopowych zajawek; wiele osób łatwo odnajdzie cząstkę siebie w tej opowieści

W Dobrze, że jesteś Małach i Rufuz są jednak w cieniu wokalistki Kamili Wybrańczyk – to ona jest gwiazdą w tym kawałku. Refren w jej wykonaniu to moim zdaniem mistrzostwo świata. W talencie Kamili jest potencjał, który właśnie PROSTO powinno wykorzystać. Moim zdaniem jest to szansa na powstanie polskiego R’n’B, które jest praktycznie martwe i nigdy nie miało szansy się rozwinąć (nie licząc nieistniejącego Sistars, działalności Sandry oraz niektórych wokalistek udzielających się sporadycznie na produkcjach hip-hopowych). Mam nadzieję, że ktoś zajmie się Kamilą w odpowiedni sposób i nie będzie marnował jej umiejętności na nagrywanie „przaśnych, ludowych” kawałków i tournée po polskich dyskotekach (tak jak niestety do tej pory dzieje się z Cleo).

Czasem mam wrażenie, że obecnie łatwiej być „MC” niż słuchaczem. Dostęp do sprzętu audio i komputerów jest na tyle łatwy, że każdego miesiąca wypływa na światło dzienne coraz więcej nowych składów i raperów. Większość z nich jest nijaka i kompletnie bez wyrazu, przez co artystycznie „umiera” śmiercią naturalną. Mniejsza część, której twórczość wnosi coś więcej do polskiego rapu, potrafi przetrwać i wydać kolejną, dobrą produkcję. Tak jest właśnie w przypadku Małacha i Rufuza. Po pierwszej dobrze przyjętej płycie („Relacja 2012”), „Oryginał” również trzyma poziom. Na pewno nie jest to ostatnie słowo duetu, ponieważ jak Małach nawinął w kawałku „Koniec”:
I niech nie zmyli Cię ten tytuł bo to tylko koniec krążka.
Słyszymy się na trzeciej płycie. Pozdrawiam, piątka!

Płytę można zamówić TUTAJ

Autor : Mateusz.N

Komentarze

Komentarz