KaeN niedawno powrócił z nowym albumem zatytułowanym „2020”. Chociaż płyta nie jest przełomowa dla polskiej rapgry, to na pewno warto zwrócić na nią uwagę, ponieważ jest zbiorem niezłych, osobistych kawałków. Co tym razem przygotował dla nas Dawid?

Przede wszystkim w pamięć zapadają świetne klipy do singli promujących album. KaeN razem z ekipą #mamytostudio przygotowali świetnie zmontowane wideo bardzo wysokiej jakości. Niesamowite pustynne krajobrazy Jordanii możemy zobaczyć w klipie do kawałka „Milczenie jest grzechem”, natomiast w teledysku do „Nirwany” przenosimy się na chłodną i równie piękną Islandię. Wybór tych miejsc raczej nie jest przypadkowy – są surowe, naturalne, pełne spokoju i chyba to jest słowo klucz, które w pewnym stopniu cechuje cały album „2020”. Wiadomo, nie spodziewajmy się po Dawidzie, jakiegokolwiek „zamulania” – jego spokój to tym razem głównie spójne i przemyślane teksty połączone z typową dla rapera energią. W wielu tekstach (między innymi we wspomnianym już „Milczenie jest grzechem”) KaeN rozlicza się z przeszłością i traumatycznymi wspomnieniami z dzieciństwa. Dosyć nostalgicznym kawałkiem jest też numer „Dom”, w którym raper wspomina rodzinne, malownicze Bieszczady.

Na pewno najpopularniejszym trackiem z całego albumu jest „Echo”, w którym gościnnie udzieliła się Ewa Farna. Pomimo tego, że ten energetyzujący kawałek miał swoją premierę już w 2017 roku to do dzisiaj jest chętnie grany przez duże, ogólnopolskie rozgłośnie radiowe. Do tego kawałka również powstał klip, który obecnie na YouTube ma ponad 36 milionów wyświetleń!.

 Innymi gośćmi, którzy wsparli Dawida są między innymi Kaz Bałagane i Malik Montana, jednak numer „Salsa” z ich udziałem nie jest najmocniejszym punktem całego albumu. Z kolei kawałek z gościną Peji pt. „Thanos” jest niezłym ciosem w słabych raperów, dla których liczy się tylko liczba lajków, a nie liryka.

Śmiało możemy stwierdzić, że KaeN dopracował warsztat i nie musi się już obawiać zarzutów o „bezsensowne” rymy albo ich kompletny brak w kawałkach. Jest to zdecydowany plus, ponieważ Dawid nie daje już pożywki hejterom. Z drugiej jednak strony słuchaczom, którzy polubili KaeNa już za jego pierwsze legalne albumy może trochę brakować tej „bestii”, której w studiu i na scenie nikt nie mógł poskromić.

Po odsłuchu albumu może się wydawać, że Dawid na zawsze pożegnał się ze swoim alter ego. Czasem tylko musi sprawdzić, czy kłódka do piwnicy, w której zamknął tego świra Dave’a nadal dobrze zabezpiecza drzwi przed otwarciem. Pomimo tego, że w muzyce KaeN’a mało jest już tego chorego szaleństwa, to albumu „2020” słucha się dobrze. Widać, że kilka rzeczy w życiu Dawida się zmieniło, ale jest to duży plus – dzięki temu regularnie może nam serwować nowe numery i nie ma mowy o nudzie.

Płytę można kupić Pod tym linkiem
https://www.altereggo.pl/pl/p/ALBUM-KaeN-2020-PLAKAT-WLEPKA-DARMOWA-WYSYLKA/1149

Komentarze

Komentarz