front jpg

„Muzyka bloków” to kolejna porcja mocnego, ulicznego rapu, którą serwuje nam label Pro Rec.
Gospodarz płyty, HDS, nie jest żółtodziobem – oprócz tegorocznego krążka w swoim dorobku ma jeszcze albumy „Naznaczony” i „Odbicie codzienności” oraz sporo występów gościnnych. MC ma w rękawie kilka asów: spore doświadczenie, lokalną rozpoznawalność, potencjał i bardzo charakterystyczną barwę głosu. Mimo to przed HDS-em jest jeszcze długa droga. Jego rap jest momentami strasznie nierówny i widać pewne niedopracowania. MC potrafi nawinąć banalne wersy w stylu „Też chciałbyś wziąć rodzinę i stąd wyjebać/a myślisz ciągle jak hajsu najebać” *, żeby w następnym kawałku zarymować co najmniej o dwie klasy lepiej. Nie oznacza to jednak, że „Muzyka bloków” to kiepska płyta, a HDS jest słabym graczem. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na tracki:

„Koszmar” – charakterystyczny beat i całkiem ciekawa koncepcja tekstu.

„Nie żałuję” – świetne gościny Małacha i Hinola, dzięki którym HDS podniósł sobie poprzeczkę wyżej i nawinął bardzo dobrze. Dołóżmy do tego chwytliwy refren i mamy najlepszy utwór na płycie.

„Idę przed siebie” – HDS w tym kawałku dał z siebie wszystko. Czuć energię i prawdę w wersach; raperowi nie można też nic zarzucić pod kątem techniki.

„Hardcorowy przekaz” – rytmiczny, mocny numer, niezła nawijka HDS-a, Kafara i Palucha.

Odpowiedzialny za podkłady Tytuz stanął na wysokości zadania. Wykorzystanie fragmentów dialogu z filmu „Symetria” w numerze „Nie żałuję” to genialny pomysł. Beaty świetnie oddają klimat albumu.
„Muzyka bloków” to produkcja, która nie zrobi furory w całym kraju, ale z pewnością znajdzie swoją grupę odbiorców. Album to przede wszystkim kolejny punkt dopisany do doświadczenia HDS-a i innych osób zaangażowanych w tworzenie płyty.

Płytę można zamówić TUTAJ

Autor: Mateusz.N

Komentarze

Komentarz